Blog > Komentarze do wpisu
Odszedł Mistrz

Dość okrężną drogą dowiedziałam się, że dziś (kalendarzowo wczoraj, ale dla mnie "dziś" jest do pójścia spać) zmarł Jacques Le Goff. Nie doniosły o tym w sposób wyraźnie widoczny polskie portale, choć ostatnio kilkakrotnie zdarzało się, że śmierć pomniejszego amerykańskiego aktora, którego nazwisko widziałam przy tej okazji po raz pierwszy, trafiała na ich czołówki jako wiadomość dnia. Oczywiście, koło fortuny i w śmierci wszyscy są równi, ale jakoś tak przykro mi się zrobiło, że na to, żeby się przekonać, że jednak jakaś tam noteczka (z rozdzielnika PAP) była, musiałam wpisywać nazwisko w wyszukiwarki portali informacyjnych. Żaden dziennikarz "opiniotwórczych" mediów nie uznał odejścia jednego z najwybitniejszych historyków wszech czasów za informację zasługującą na coś więcej niż przedrukowanie depeszy agencji prasowej.

Dla mnie osobiście Le Goff był bardzo ważny, bo poprzez swoje książki (a zwłaszcza "Kulturę średniowiecznej Europy") należał do tych, którzy przekonali mnie na powrót, że historia nie tylko jest ciekawa, ale może też być interesująco i wciągająco opowiadana. I stało się to w czasach, kiedy z młodzieńczej i związanej głównie z zamiłowaniem do fantasy oraz legend arturiańskich fascynacji średniowieczem wyrosłam. Po tę książkę sięgnęłam jako po lekturę na studiach, zakładając, że jakoś muszę również przez to przebrnąć. I nagle zrozumiałam, że między umownym rokiem 476 - "końcem starożytności" a "odrodzeniem karolińskim" zachodziły jakieś procesy społeczne, gospodarcze i polityczne, że ślady cywilizacji klasycznej po prostu powoli obumierały i popadały w ruinę, bo nie miał z nich kto korzystać - a te, które dało się zaadaptować do nowych warunków, zostały wchłonięte przez powoli podnoszące się z cywilizacyjnego upadku i wzrastające znów liczebnie społeczeństwa.

A przede wszystkim miałam w ręku książkę, która nie popadła w żadną z dwóch skrajności: ani nie widziała w średniowieczu wyłącznie wieków ciemnoty i zacofania, ale śledziła wszelkie przejawy ludzkiej pomysłowości i błyskotliwości oraz przemiany kulturowe w ich szerokim kontekście, ani też nie gloryfikowała religijnego wymiaru tej epoki. W nauce, która jak mało która jest podatna na podszepty subiektywizmu i osobistych sympatii/antypatii, Le Goff potrafił być tak obiektywny (czyli podchodzić z szacunkiem do źródeł), jak to tylko możliwe. Zawdzięczam mu nie tylko poznanie konkretnych aspektów jednej epoki, ale także kawał warsztatu.

A w przyszłym roku jadę na stypendium na uczelnię, w której przez lata wykładał.

Sainte Chapelle, Paryż

środa, 02 kwietnia 2014, drakaina
Tagi: historia
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/04/02 02:18:31
Tak. To smutne, że odszedł (: i to prawda, że Mistrz :)
-
2014/04/02 09:44:23
:( Też zobaczyłem to jako pmniejszy tytuł w najmniejszej rubryczce. Za to śmierć drugoplanowej aktorki "Dynastii" była na nagłówkach... Smutne...
-
2014/04/02 15:41:04
W istocie, nie dotarło do mnie. Dzięki za notkę.
       

       Copyright