Blog > Komentarze do wpisu
Taki mi się marzy teatr...

Byłam ja kiedyś teatromanką... Chodziłam w Starym Teatrze na wszystkie premiery, a na niektóre spektakle to i po kilka razy.

Ostatnio w teatrze bywałam jedynie za granicą.

Dlaczego? Bo lubię w teatrze posłuchać dobrze podanego i dobrze zagranego klasycznego tekstu. Może być w intrygującej interpretacji scenicznej, może proponować nowe interpretacje. Ale lubię, jeśli te efekty są osiągane środkami tradycyjnymi: ekspresją aktorską, inscenizacją pozostającą wierną tekstowi (co nie znaczy, że dosłowną!!!). Lubię, jak reżyser szanuje tekst i jego autora.

To nie znaczy, że całkowicie odrzucam awangardę i teatr autorski. Ale chcę mieć to jasno powiedziane: jeśli idę na sztukę, którą napisał Sofokles, Szekspir, Molier czy Wyspiański, to chcę mieć w niej tekst Sofoklesa, Szekspira, Moliera czy Wyspiańskiego, a nie reżysera-autora. Jeśli tego ostatniego jest w tekście przewaga, to niech ma odwagę podpisać tekst własnym nazwiskiem, co najwyżej dopisując "inspirowane przez [Sofoklesa/Szekspira/Moliera/Wyspiańskiego].

Tak, piję do Klątwy Frljicia z jednej, a awantury o Stary Teatr z drugiej strony.

Ponieważ jestem prawie bezwzględną zwolenniczką wolności słowa (o uznawanych ograniczeniach kiedyś pisałam), czuję się w moralnym obowiązku protestować przeciwko próbom zdjęcia spektaklu Frljicia z afisza. Moralnym, ale nie estetycznym. To nie jest mój teatr, to nie jest sztuka, którą chcę oglądać, kiedy na tymże afiszu, tyle że dosłownym, mam napisane Stanisław Wyspiański, a właściwy autor ukrywa się za etykietką reżysera.

I jest mi bardzo, ale to bardzo przykro, że nominacja na dyrektora kogoś, kto w narodowym teatrze widzi przede wszystkim miejsce dla klasyki - skądinąd mojego kolegi z czasów wspólnej pracy w krakowskiej Gazecie Wyborczej (choć wiele wskazuje na to, że nasze ideowe drogi się rozeszły) - zdarzyła się za obecnych rządów, ponieważ natychmiast estetyka stała się sprawą polityczną. I ja tym razem ze względów estetycznych kibicuję Markowi Mikosowi, a bardziej jeszcze Michałowi Gielecie (bo opinie, które przeczytałam, i tyle, co się da znaleźć życiorysu artystycznego, do niego akurat nastrajają mnie pozytywnie) żeby pokazali, że da się stworzyć nowoczesny teatr, który szanuje klasykę.

Teatr Klaty moim skromnym zdaniem tego postulatu nie spełniał. Było za dużo autorstwa, za mało szacunku dla tekstu. To nie był mój teatr, nie biegałam w wypiekami na twarzy na kolejne spektakle. Chciałabym, żeby to wróciło, żebym także w Krakowie mogła pójść na klasyczną sztukę bez strachu, że wyjdę zniesmaczona albo po prostu znudzona i zmęczona oglądaniem ego reżysera zamiast sztuki, którą przyszłam oglądać.

Mój Stary Teatr to był teatr Swinarskiego, Wajdy, Jarockiego, Bradeckiego (wielkie spektakle tych dwóch pierwszych reżyserów miałam okazję obejrzeć dzięki powtórkom rocznicowym). Mój teatr znajduję wciąż w wielkich kulturalnych stolicach Europy, gdzie jest miejsce i na tradycyjnie (co nie znaczy dosłownie i nudno!) wystawianą klasykę, i na eksperymenty teatralne czy parateatralne. I bardzo, ale to bardzo się boję, że klasyka zostanie z polskiego teatru całkowicie wyparta przez asocjację z "dobrą zmianą". Jeśli istotnie tak się stanie, to będzie kolejna niepowetowana strata związana z obecnym rządem.

sobota, 27 maja 2017, drakaina
Tagi: teatr
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: N, *.static.ip.netia.com.pl
2017/05/28 16:14:03
Wiesz co, może faktycznie ta polityczność całej sytuacji jest tu najbardziej męcząca i, w sumie, zniechęcająca do dyskusji - bo zamiast rozmowy o tym, jaki byśmy chcieli mieć teatr (a czemu nie teatry, w sumie, dość dowolnie rozrzucone po spektrum: tradycyjny - autorski?), robi się z tego rozmowa o tym, że preferencje dla jakiejś koncepcji artystycznej oznaczają jednocześnie deklarację polityczną.
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2017/06/01 22:08:27
Jak bedzie popyt, to klasyka bedzie wystawiana. Dlaczego mialaby nie byc?
-
2017/06/03 00:59:16
Jakby teatr był traktowany w kategoriach popytu/podaży, to skończylibyśmy z durnymi i/lub wulgarnymi farsami oraz kilkoma dobrze rozreklamowanymi "skandalizującymi" spektaklami, których nikt nie rozumie.
-
Gość: x, *.free.aero2.net.pl
2017/06/05 02:01:15
Cóż, takie dylematy istniały od zawsze, choć ostatnio istotnie jest ich więcej niż kiedyś. Już kilka lat temu zrezygnowałem z żalem z zakupu polskich tłumaczeń Chestertona, żeby nie nabijać kabzy Frondzie; choć pewnie z lektury angielskiego oryginału więcej pożytku, więc w sumie wyszło tylko na dobre (jam częścią tej siły...).
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2017/06/05 17:43:00
Po drugie. Roznica pomiedzy ludzmi wierzacymi i nie wierzacymi to nie jest roznica ideowa. Tak jak roznica pomiedzy ludzmi muzykalnymi i ludzmi nie muzykalnymi. Jezeli do braku sluchii dojdzie obskurantyzm, to mozna mowic o pawianach w bibliotece.
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2017/06/05 17:44:43
Przepraszam. Mialo byc ""braku sluchu" ani nie "braku sluchii".
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2017/06/05 20:01:46
No i moze nie tyle awangarda, co sarmatyzm dla slabych z wuefu.

sienkiewiczkarol.org/2017/05/31/krzyz-i-klatwa/

Za jedyne 30 pln. ( od mamusi ) mozna sobie przez dwie godziny poujarzmiac ciemnogrodzan.
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2017/06/06 21:43:18
@ drakaina

A jezeli nie w kategoriach popytu i podazy to w jakich kategoriach jest ten teatr traktowany? Nie przejmuj sie jezeli znalezienie odpowiedzi na to pytanie zajmie ci z 5-10 lat. To jak z Koziolka Matolka droga do Pacanowa - swojje trzeba przejsc ;-) A podroze ksztalca.
       

       Copyright