Blog > Komentarze do wpisu
Przyczynek olimpijski

Nie oglądam olimpiady, nie czytam doniesień z zawodów - sport znudził mi się wiele lat temu, kiedy skończył być fajną zabawą, a stał się wielką komercyjną machiną. (Tak, przyznaję się bez bicia: irytuje mnie to, że ludzie, którzy często nie mają sensownego pomysłu, na co można wydać wielkie pieniądze, dostają ciężkie miliony za kopanie albo odbijanie piłki. I tak, wiem, że to nie dotyczy wszystkich konkurencji, ale i tak to, co można dostać za udział w olimpiadzie, jest niewspółmierne do tego, co można dostać np. za książkę czy inną działalność kulturalną. Wiem również, że ta różnica wynika z oglądalności - ale jakkolwiek igrzyska zawsze były popularniejsze od czytania, a gladiator zarabiał więcej niż poeta, to jednak to akurat jest po prostu smutne.)

Nie jestem jednak w stanie uciec od tego, że media mnie tą olimpiadą bombardują - nie da się uciec od nagłówków gazet czy serwisów internetowych. (To z nich zresztą wiem, jak bardzo ci najlepiej zarabiający sportowcy nie mają pomysłu, na co wydawać pieniądze, ale i tak stają na głowach, żeby zarobić jeszcze więcej.)

No i nie mogę w związku z tym uciec od kompleksu polskiego. Zwłaszcza że N ogląda olimpiadę, bo sport nadal lubi, i podzieliła się ze mną ciekawą obserwacją. N ogląda sport głównie na Eurosporcie, ma więc niezłą konfrontację z polskimi mediami.

Otóż od prawa do lewa media polskie obchodzi jedynie to, co na olimpiadzie uzyskują / nie uzyskują / mogliby uzyskać Polacy. Jak co dwa lata, a może i częściej, bo przy innych wielkich imprezach sportowych to też działa, mamy taką specyficzną krzywą: od wyliczeń, ile to medali zdobędziemy (przed rozpoczęciem imprezy), przez smętne miny, kiedy okazuje się dzień po dniu, że jednak coś nie wychodzi, po podsumowujące "znowu nie wyszło". A po drodze głównie dramatyczne nagłówki, że miało być tak wspaniale, byliśmy prawie na pozycji medalowej, ale zły wiatr, złe strzelanie, zła trasa, złe warunki. Nigdy po prostu, że np. inni zawodnicy po prostu okazali się lepsi. Do tego wykrzykniki, jakby to wszystko naprawdę była narodowa tragedia.

Na dodatek jak już nie wychodzi i musimy się z tym wśród wykrzykników pogodzić, to w nagłówkach na próżno szukać informacji o tym, kto wygrał, albo zachwytów nad jakimś niezwykłym wyczynem innej nacji. (Jak już było, to o Irance bez realnych olimpijskich szans - bo sprzęt treningowy dostała od Polki! Skądinąd rzeczona Iranka wzbudziła moją autentyczną sympatię, bo jak dla mnie, to sport powinien tak właśnie wyglądać: ludzie, amatorzy, którzy na marginesie swojej zwykłej pracy robią coś, żeby pokazać głównie sobie, że mogą.)

A potem narzekamy, że nikogo na świecie nie obchodzimy*. Ale czy nas obchodzi świat?

* Co zresztą nie jest wcale prawdą. Francuska Biblioteka Narodowa uruchomiła właśnie na swoim ogromnym i bardzo odwiedzanym portalu specjalną stronę poświęconą pięciuset latom stosunków polsko-francuskich, z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Ale ponieważ nie ma tam nic o widelcach, to pewnie suweren nie będzie zadowolony.

czwartek, 22 lutego 2018, drakaina
Tagi: sport
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
pfg
2018/02/22 18:38:09
Media polskie - głównie te "narodowe", ale Gazeta Wyborcza ochoczo się w to włączyła - najpierw budują wielką bańkę oczekiwań, a potem gdy coś nie wyjdzie, ogłaszają katastrofę. Tak, jak było ze skoczkami w pierwszym konkursie, z biathlonistkami, z łyżwiarzami. Najgorsze, że nadymana bańka pochłania też wielu skądinąd normalnych ludzi: oczekują z hukiem i zadęciem zapowiadanych sukcesów, a gdy te nie przychodzą, czują się mocno rozczarowani.
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2018/02/23 23:59:47
Drakaina jak zwykle - mniemanie o sobie ma wielkie! A ma to jakies znaczenie jakie wiersze ten poeta pisze? No i co ma poezja do sportu? Dlaczego poeta i sportoweic a nie poeta i pomidor albo rower?
-
2018/02/24 00:04:03
Mam za naturalne oglądanie skoków, bo przecież każdy jest ciekaw czy po stumetrowym locie gość rozwali się na śmierć czy na szpital. Kiedyś, gdy nie budowano takich drogich skoczni, Rosjanie wymyślili coś prostszego, zwanego dziś "rosyjską ruletką".
-
Gość: pantarej, *.161-37-24.static.videotron.ca
2018/02/24 00:38:16
@ andsol

Andsol, ty przypadkiem nie sluzyles do mszy? To podobno zostaje na reszte zycia.
-
2018/03/14 11:00:43
Komentuję po terminie, ale akurat dzisiaj tu trafiłam.
Wspomniałaś o tej Irance - sympatyczne, też uważam, że taki powiniem być sport.
Ale zastanowiło mnie cos innego. Ten reportaż o Irance gazeta opublikowała w dniu, w którym rozgrywano sztafetę 4 x 5km kobiet. O tej konkurencji gazeta nie napisała ani słowa.
J. Kowalczyk nie odnosi sukcesów, nagle zniknęła z wiadomości.
Ciekawe, że n.p Kubica od wielu lat nie startuje a nie ma tygodnia, żeby o nim nie wspomnieli.
-
2018/03/15 02:19:45
@pani_anna

Na blogach nie ma "po terminie" :) dziękuję za ciekawy przyczynek.

Co do Kubicy - chwilowo trwa festiwal "wróci, nie wróci" (czyli można trochę pograć na pseudopatriotyzmie: obstawiam, że jak wróci, to będzie święto, jak nie - zła stajnia go skrzywdziła...) i chyba to nakręca ten medialny szum. Na sprawie Kowalczyk się nie znam, więc nie będę się wypowiadać, zawsze wydawała mi się sympatyczniejsza od większości sportowych celebrytów i może szkoda, że nie ma jej w mediach. A może dlatego jej nie ma?
       

       Copyright