niedziela, 20 stycznia 2019
Zgoda narodowa

Pan premier stara się skapitalizować atmosferę po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska, mówiąc o przełomie i zgodzie narodowej.

Pięknie. Ale stuprocentowa zgoda narodowa jest mrzonką. Jest niewykonalna. Mówienie o niej jest rzucaniem tanimi frazesami. Zawsze znajdą się niezadowolone ekstrema, zazwyczaj procentowo nieliczne.

Żeby uzyskać realny poziom "zgody narodowej" należy niestety te ekstrema odciąć od wpływu na życie publiczne - wiedział o tym w 1800 roku niejaki Bonaparte, który zdołał wyciągnąć Francję z porewolucyjnego chaosu i pogodzić całe szerokie spektrum frakcji umiarkowanych oraz lekko radykalnych. (Że potem wszystko się posypało, to głównie wina Anglików i Austriaków, śmiertelnie przerażonych utratą wpływów w Europie i ogólnie zmieniającym się światem, ale to osobna historia.) Ceną za ten szeroki front zgody narodowej była rozprawa z radykałami z obu stron - zarówno ultrarojalistycznej, jak i ultrarepublikańskiej. Obie frakcje nie zaprzestały krytyki, ale były na tyle zmarginalizowane, że projekt miał szanse przetrwać, gdyby nie: patrz nawias.

Ja w takim razie proszę pana premiera, żeby dał jasny znak, że w ramach budowania zgody narodowej od dziś rząd i partia rządząca nie daje przyzwolenia na jej reprezentowanie kibolom czy Oenerowi i podobnym organizacjom. Słowa są łatwe, czyny trudniejsze i nierzadko kosztowne w sensie politycznym. Ale chyba zgoda narodowa jest ważniejsza, prawda?

 

Zakładki:
...
Blogi, po części zdechłe
Blogroll
Miejsca w necie
Ulubione - artystycznie
Ulubione - filmowo
Ulubione - literacko
Ulubione - muzycznie
Ulubione - naukowo
Ulubione - przyrodniczo
Ulubione - zabawnie
Z tego bloga czyli moje ulubione lub najpopularniejsze notki
Tagi
       

       Copyright