środa, 07 marca 2018
Czterdzieści i cztery

Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.

Niewiele jest chyba równie powszechnie (bo wcale nie wiem, czy dobrze) znanych kawałków literatury polskiej, wałkowanych w kółko na lekcjach i w mniej lub bardziej trafionych cytatach, trawestacjach i parodiach. Do tego stopnia, że pierwotnie ta notka miała mieć tytuł "Coś ty Polakom zrobił, Mickiewiczu?" Bo na przykład krzywdę i poecie i temu fragmentowi jego dzieła robi Krzysztof Piskorski w dalibóg nie wiem za co nagradzanej powieści pod takim właśnie - Czterdzieści i cztery - tytułem. Książka jest źle napisana i jako powieść i jako fantastyka, że o historii alternatywnej miłosiernie zmilczę, 44 odnosi się tylko do roku, w którym dzieje się akcja (tysiąc osiemset, na szczęście w nieszczęściu), Mickiewicz jest w niej płaską nieciekawą postacią jak ze szkolnej czytanki (a zapewniam was, to był fascynujący człowiek!), a na dodatek kompletnie pozbawiony poetyckiego ucha i wyczucia autor masakruje tam jednego z bezwzględnie najlepszych polskich poetów, pisząc alternatywne wersje jego wierszy.

Ale ja nie o tym, bo o tym powinnam osobną notkę, tylko wciąż nie mogę sie za nią zabrać. Ja oczywiście o prezydenckiej Antologii niepodległości. "Liczba tekstów nie jest przypadkowa, nawiązuje do widzenia księdza Piotra z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza" - powiedziała pierwsza dama. W sumie pomysł fajny, bo mógłby twórczo ograć ten zgrany cytat. Mógłby, gdyby prawica była w stanie twórczo myśleć. Niestety - na ten temat napisano już całkiem sporo - dobór fragmentów pozostawia, delikatnie mówiąc, sporo do życzenia. Jest, jak się nietrudno domyślić, skrajnie zideologizowany. Co trochę nie wypada w oficjalnym prezydenckim pomyśle, który powinien być neutralny, ale sorry, taki mamy klimat.

Nie będę powtarzać argumentów wybitnych polonistów wypowiadających się o tej antologii, można je znaleźć w prasie.

Ja tylko pozwolę sobie powiedzieć, że poniekąd idea takiej antologii, zwłaszcza w ujęciu prawicowym, z konieczności dziejowej zawiera w sobie trolla i to takiego, którego w tym ujęciu nie da się ominąć. Można co najwyżej udawać, że go nie ma, i właśnie dlatego pozwalam sobie popełnić tę notkę.

Myślę, że gdyby przeciętnemu przyzwoicie wykształconemu Polakowi zadać pytanie o teksty, które na pewno znajdą się w takiej antologii przygotowywanej pod takimi a nie innymi auspicjami, wymieni zapewne (słusznie) takie utwory: Bogurodzica, Do matki Polki, Rotę i Boże coś Polskę. Reszta jest nieco bardziej losowa (choć, jak przeczytać, to do bólu przewidywalna), ale ta czwórca ma murowane miejsce.

No więc ja chciałabym tylko przypomnieć, że Alojzy Feliński napisał wiersz Boże, zachowaj Króla (znany powszechnie jako Boże coś Polskę) w roku 1816 na zamówienie wielkiego księcia Konstantego, na cześć cara Aleksandra I jako króla Polski, w związku z pierwszą rocznicą powołania na Kongresie Wiedeńskim Królestwa Polskiego ("Kongresowego").

Pomijając samą wiernopoddańczość Felińskiego, Kongres Wiedeński był dla Polski - jak i dla całej Europy - nieszczęściem, a pod szumną nazwą Królestwa Polskiego kryła się okrojona i całkowicie nieautonomiczna wersja Księstwa Warszawskiego (zawierającego od początku czyli 1807 Poznań, a od 1809 również Kraków!), o czym jakoś dziwnie zapomina się w powszechnej nauce historii. Kongresówce, co więcej, zawdzięczamy główną "narrację" historyczno-polityczno-martyrologiczną.

Mimo to epizod Księstwa Warszawskiego jest pogardzany jako kadłubowe państwo, a Kongresówka posiada rząd dusz, no i lizusowski wiersz stał się symbolem walki o niepodległość.

Troll siedzi i zaciera łapki.

 Transparent z okazji koronacji Aleksandra I na króla Polski

Zapisz

Zapisz

Zakładki:
...
Blogi (i foto) moje
Blogroll
Miejsca w necie
Ulubione - artystycznie
Ulubione - filmowo
Ulubione - literacko
Ulubione - muzycznie
Ulubione - naukowo
Ulubione - przyrodniczo
Ulubione - zabawnie
Z tego bloga czyli moje ulubione lub najpopularniejsze notki
Tagi
       

       Copyright