sobota, 27 maja 2017
Taki mi się marzy teatr...

Byłam ja kiedyś teatromanką... Chodziłam w Starym Teatrze na wszystkie premiery, a na niektóre spektakle to i po kilka razy.

Ostatnio w teatrze bywałam jedynie za granicą.

Dlaczego? Bo lubię w teatrze posłuchać dobrze podanego i dobrze zagranego klasycznego tekstu. Może być w intrygującej interpretacji scenicznej, może proponować nowe interpretacje. Ale lubię, jeśli te efekty są osiągane środkami tradycyjnymi: ekspresją aktorską, inscenizacją pozostającą wierną tekstowi (co nie znaczy, że dosłowną!!!). Lubię, jak reżyser szanuje tekst i jego autora.

To nie znaczy, że całkowicie odrzucam awangardę i teatr autorski. Ale chcę mieć to jasno powiedziane: jeśli idę na sztukę, którą napisał Sofokles, Szekspir, Molier czy Wyspiański, to chcę mieć w niej tekst Sofoklesa, Szekspira, Moliera czy Wyspiańskiego, a nie reżysera-autora. Jeśli tego ostatniego jest w tekście przewaga, to niech ma odwagę podpisać tekst własnym nazwiskiem, co najwyżej dopisując "inspirowane przez [Sofoklesa/Szekspira/Moliera/Wyspiańskiego].

Tak, piję do Klątwy Frljicia z jednej, a awantury o Stary Teatr z drugiej strony.

Ponieważ jestem prawie bezwzględną zwolenniczką wolności słowa (o uznawanych ograniczeniach kiedyś pisałam), czuję się w moralnym obowiązku protestować przeciwko próbom zdjęcia spektaklu Frljicia z afisza. Moralnym, ale nie estetycznym. To nie jest mój teatr, to nie jest sztuka, którą chcę oglądać, kiedy na tymże afiszu, tyle że dosłownym, mam napisane Stanisław Wyspiański, a właściwy autor ukrywa się za etykietką reżysera.

I jest mi bardzo, ale to bardzo przykro, że nominacja na dyrektora kogoś, kto w narodowym teatrze widzi przede wszystkim miejsce dla klasyki - skądinąd mojego kolegi z czasów wspólnej pracy w krakowskiej Gazecie Wyborczej (choć wiele wskazuje na to, że nasze ideowe drogi się rozeszły) - zdarzyła się za obecnych rządów, ponieważ natychmiast estetyka stała się sprawą polityczną. I ja tym razem ze względów estetycznych kibicuję Markowi Mikosowi, a bardziej jeszcze Michałowi Gielecie (bo opinie, które przeczytałam, i tyle, co się da znaleźć życiorysu artystycznego, do niego akurat nastrajają mnie pozytywnie) żeby pokazali, że da się stworzyć nowoczesny teatr, który szanuje klasykę.

Teatr Klaty moim skromnym zdaniem tego postulatu nie spełniał. Było za dużo autorstwa, za mało szacunku dla tekstu. To nie był mój teatr, nie biegałam w wypiekami na twarzy na kolejne spektakle. Chciałabym, żeby to wróciło, żebym także w Krakowie mogła pójść na klasyczną sztukę bez strachu, że wyjdę zniesmaczona albo po prostu znudzona i zmęczona oglądaniem ego reżysera zamiast sztuki, którą przyszłam oglądać.

Mój Stary Teatr to był teatr Swinarskiego, Wajdy, Jarockiego, Bradeckiego (wielkie spektakle tych dwóch pierwszych reżyserów miałam okazję obejrzeć dzięki powtórkom rocznicowym). Mój teatr znajduję wciąż w wielkich kulturalnych stolicach Europy, gdzie jest miejsce i na tradycyjnie (co nie znaczy dosłownie i nudno!) wystawianą klasykę, i na eksperymenty teatralne czy parateatralne. I bardzo, ale to bardzo się boję, że klasyka zostanie z polskiego teatru całkowicie wyparta przez asocjację z "dobrą zmianą". Jeśli istotnie tak się stanie, to będzie kolejna niepowetowana strata związana z obecnym rządem.

Tagi: teatr
02:27, drakaina , Humanitas
Link Komentarze (8) »
Zakładki:
...
Blogi, po części zdechłe
Blogroll
Miejsca w necie
Ulubione - artystycznie
Ulubione - filmowo
Ulubione - literacko
Ulubione - muzycznie
Ulubione - naukowo
Ulubione - przyrodniczo
Ulubione - zabawnie
Z tego bloga czyli moje ulubione lub najpopularniejsze notki
Tagi
       

       Copyright