środa, 15 czerwca 2011
Discamus latine!

Od jakiegoś czasu trwa akcja "Polska w Europie - łacina w szkole". Bardzo słuszna akcja, popieram ją wszystkimi łapkami gdzie się da, w związku z czym postanowiłam zrobić to również na blogu, choć jego stali czytelnicy chyba nie wątpią, że popieram. Oto krótka lista powodów, dla których warto się uczyć łaciny - powodów o charakterze autobiograficznym i subiektywnym, bo w różnych mediach różne osoby piszą mądrze, przekonująco i poważnie.

1. Bo łacina jest fajna. Naprawdę. Nawet taka - a może właśnie taka - jakiej uczy się powszechnie w szkołach, czyli martwa. I mówię to ja, która w kwestii metod uczenia języków obcych zdecydowanie preferuję bycie wrzuconym między native speakerów i konieczność uczenia się ze słuchu oraz przez naśladowanie i tworzenie konstrukcji na wzór zasłyszanych (tak, tak, jestem tym rzadko ponoć występującym w przyrodzie modelem Chomsky'ego...). Mówię to, ponieważ w liceum uczenie się łaciny było fajne. I to, paradoksalnie, dość od początku, ponieważ już w pierwszej klasie zaczęła się np. nauka metryki, a heksametr zrozumiałam natychmiast i bawienie się nim sprawiało mi autentyczną radość. Do dziś zresztą sprawia, lubię porozkoszować się brzmieniem Metamorfoz Owidiusza czy Eneidy Wergiliusza w oryginale. Inna metryka, która ma ustalone układy stóp, jest mniej fajna jako łamigłówka, ale za to jak pięknie brzmi! Tak samo łamigłówką są tłumaczenia prozy, zwłaszcza takiego Cycerona - można czasem spędzić pół godziny na próbie rozszyfrowania, co z czym łączy się w zajmującym kilka linijek zdaniu - a jak się to rozwiąże (samemu albo i z pomocą specjalistów), to jaka radość! Zabawa lepsza niż z jolką, a satysfakcja moim skromnym zdaniem większa.

2. Bo fajnie jest rozumieć różne tajemnicze napisy. Największą zachętą do uczenia się jakichkolwiek języków była dla mnie zawsze irytacja, kiedy czegoś nie rozumiałam. Objawienia doznałam mając sześć lat, kiedy usłyszałam mojego Tatę rozmawiającego w informacji turystycznej w Grecji po angielsku. Pal diabli, że ludzie w tejże informacji go rozumieli - na to nieszczególnie zwróciłam uwagę. Poczułam się urażona, ponieważ ja NIE rozumiałam! Zażądałam natychmiastowego zapisania mnie na kurs angielskiego, co rodzice zrobili, zapewniając mi w ten sposób chleb na życie, bo trochę na tych tłumaczeniach zarobiłam. A łacina? No dobrze, głównym bodźcem do pójścia do klasy klasycznej była greka, ponieważ Grecję kochałam zawsze bardziej niż Rzym, ale szybko okazało się, że to łacina wchodzi mi do głowy z zaskakującą łatwością, a z greką tak naprawdę walczę do dziś (i kocham ją miłością niezupełnie odwzajemnioną, chciałoby się powiedzieć). A łacina mnie uwiodła, bo nagle okazało się, że różne napisy na starych murach, skróty na nagrobkach, a także inskrypcje w muzeach, które wcześniej mijałam obojętnie, mają sens i czasem nawet bywają ciekawe!

3. Bo czasem fajnie jest móc się pośmiać z ignorancji. Wchodzę ja sobie na takie forum portalu gazeta.pl i widzę taki oto cymesik: Forum Humorum. Jako native speaker polskiego bez trudu domyślam się, co autor tej nazwy miał na myśli. Ale znacznie bardziej bawi mnie to, że tak naprawdę ta nazwa oznacza Rynek/Targ Płynów (aż by się chciało za bohaterem jednego z moich ulubionych filmów - Doktora Strangelove - powiedzieć: ustrojowych). Tu muszę uczciwie przyznać, że radosnemu rechotowi z ignorancji nader często towarzyszy irytacja, bo wiele pseudołacińsko brzmiących pseudomakaronizmów można by ująć równie zgrabnie z punktu widzenia ich bycia zrozumianym po polsku, ale zarazem poprawniej. Fajnie jest też wiedzieć, że wprawdzie najbardziej znana forma pewnego wyrażenia brzmi "pro domo sua", ale kiedy mówimy o sobie samych, to powinniśmy powiedzieć "pro domo mea". Nie mówiąc już o rozróżnianiu między "stricte" a "sensu stricto".

To takie małe, życiowe, codzienne powody, dla których fajnie jest znać łacinę. Ale oczywiście, jak nietrudno się domyślić, łacina daje mi wgląd w to, jak kiedyś myślano, mówiono, pisano. Jest jednym z wielu kluczy do mojej ukochanej starożytności, pozwalających zajrzeć w przeszłość, otworzyć kilka okienek na tamten świat. Świat, z którego nasz wyrósł w stopniu znacznie większym niż z jakiejkolwiek innej tradycji. Nawiązując do tytułu akcji - nauka łaciny powinna być powinnością każdego Europejczyka. Po prawdzie greka też, ale wyznajmy to szczerze: jest dużo trudniejsza, więc niech już przynajmniej będzie ta łacina.

Rzymskie dyplomy militarne

Link do petycji w sprawie pozostawienia łaciny w szkole.

Zakładki:
...
Blogi (i foto) moje
Blogroll
Miejsca w necie
Ulubione - artystycznie
Ulubione - filmowo
Ulubione - literacko
Ulubione - muzycznie
Ulubione - naukowo
Ulubione - przyrodniczo
Ulubione - zabawnie
Z tego bloga czyli moje ulubione lub najpopularniejsze notki
Tagi
       

       Copyright