poniedziałek, 17 lipca 2017
Ale to już było... (2)

Dziś pewna posłanka napisała (jak następnie tłumaczyła: ironicznie), że nie przewiduje zmiany władzy.

Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy, powiedział ponad pół wieku temu towarzysz Wiesław.

 

piątek, 14 lipca 2017
Suweren

Obecna władza bardzo lubi powoływać się na "wolę Suwerena", którym jest Naród. Władza zapomina, że wybrała ją zaledwie 1/5 uprawnionego do głosowania Suwerena, ale to drobiazg. Skoro połowy uprawnionego Suwerena najwyraźniej nie obchodzi, kto będzie nim rządził, to ma za swoje. A sądząc po reakcjach, a raczej ich braku, nadal go niewiele obchodzi.

Ponieważ na wpis o Bastylii nie mam pomysłu, pozwolę sobie uprzejmie przypomnieć kilka dokumentów z tamtej epoki, odwołujących się do idei Narodu jako Suwerena.

Konstytucja korsykańska Pasquale Paolego (1755, ale jej zręby powstały w latach 1735-45, czyli przed publikacją "O duchu praw" Monteskiusza), tworząca porządek prawny dla "szczęścia narodu", stawia obok władzy wykonawczej kolegialną władzę ustawodawczą oraz osobne sądy.

Konstytucja Stanów Zjednoczonych Ameryki (1787) zaczynająca się od Suwerena (słynne "My, Naród"), bardzo wyraźnie rozgranicza władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądową.

Francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela (1789), która stanowi, że "Źródło wszelkiego zwierzchnictwa spoczywa całkowicie w Narodzie", mówi też jasno, że "Społeczeństwo, w którym nie ma należytej gwarancji praw ani określonego z góry podziału władz, nie ma ustroju konstytucyjnego."

Nawet bardzo niepostępowa, zwłaszcza w rozdziałach I-II, Konstytucja polska 3 Maja poświęca trzem władzom osobne rozdziały (VI-VIII) i mówi wprost: "Władza sądownicza nie może być wykonywanąani przez władzę prawodawczą, ani przezkróla, lecz przez magistratury na ten koniec ustanowione i wybierane."

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Suweren w końcu sobie o tym przypomni. Choć, wracając jednak do Bastylii, Suweren nader często orientuje się dopiero wtedy, kiedy zabraknie mu chleba.

Save

Save

środa, 12 lipca 2017
Śmiech pusty mnie porwał

W każdym państwie istnieją trzy rodzaje władz [...]

Na mocy pierwszej, panujący lub urzędnik stanowi prawa na przeciąg pewnego czasu lub na stałe, tudzież poprawia lub znosi prawa istniejące. Na mocy drugiej rozstrzyga o wojnie lub pokoju, wyprawia lub przyjmuje poselstwa, strzeże bezpieczeństwa, zapobiega najazdom. Na mocy trzeciej, karze zbrodnie lub sądzi pomiędzy poszczególnymi jednostkami. Tę ostatnią władzę nazwiemy władzą sądowniczą, drugą zaś po prostu wykonawczą państwa.

[...] Gdzie w jednej osobie lub jednym ciele urzędowym władza prawodawcza łączy się z władzą wykonawczą, tam nie masz wolności albowiem istnieje obawa, że ten sam monarcha [...] stanowić będzie prawa tyrańskie, by je wykonywać po tyrańsku.

Nie masz wolności, skoro władza sądownicza nie jest oddzielną od władzy prawodawczej i wykonawczej. Jeśli złączona jest z władzą prawodawczą, powstaje samowolność w stosunku do życia i wolności obywatela, albowiem sędzia będzie zarazem prawodawcą. Jeśli jest złączona z władzą wykonawczą, sędzia będzie posiadać władzę ujarzmiciela. [...].

Monteskiusz,  O duchu praw (1748),
oprac. M.  Szczaniecki, Warszawa 1957

Wiecie, gdzie znalazłam ten tekst? W pliku o nazwie e-biblioteka, który ściągnął się z oficjalnej strony prezydenta Polski.


wtorek, 04 lipca 2017
Przyjdzie Edek i wyrówna

Z powodu remontu i książek leżących w stertach w całym mieszkaniu nie byłam w stanie znaleźć mojego egzemplarza "Tanga" Mrożka. Wyprawa do biblioteki po to, żeby sobie przypomnieć jeden cytat, wydała mi się zbytnią ekstrawagancją, poszukałam więc w sieci. I zamiast tekstu znalazłam spektakl. Z początku chciałam szybko przeskoczyć na koniec, żeby sobie ten cytat sprawdzić. Ale jak zobaczyłam, że spektakl reżyserował jeden z idoli mojej wczesnej młodości, Jerzy Jarocki, w Narodowym, a na samym początku moim oczom ukazali się Ewa Wiśniewska i Jan Englert w rolach Eugenii i Eugeniusza, obejrzałam od początku do końca.

Spektakl jest znakomity, a młodego pokolenia nie uczy się scenicznej emisji głosu - pozwolę sobie poprzestać na takiej uwadze w kwestiach teatralnych, bo ja nie o tym.

Ja o tym, że ciarki mnie przechodziły na to, jak bardzo trafnie Mrożek ponad pół wieku (konkretnie 53 lata) temu opisał dzisiejszą Polskę.

Mamy w tej sztuce Artura, młodego idealistę, którego męczy - a raczej przeraża, ponieważ nie daje przepisu na życie - wszechobecna wolność. Artur najpierw myśli, że coś zmieni narzucając światu reprezentowanemu przez jego dziwaczną rodzinkę formę. Staroświecką, uporządkowaną, przewidywalną, skostniałą i tromtadracką, ale za to bezpieczną, bo jasno wytyczającą kolejne życiowe kroki. Potem okazuje się, że forma nie wystarcza, że konieczna jest idea i zaczyna się eskalacja.

Mamy rodzinę: ojca artystę (Mrożek przewidział tu warlikowszczyznę i jej nieślubne potomstwo), matkę wówczas protohipiskę, babcię, która za wszelką cenę usiłuje być nowoczesna i demokratyczna, więc (powierzchownie) przejmuje plebejski język i obyczaje.

Mamy też wujka-dziadka, starego kawalera, który nie potrafi się do nowoczesności dostosować. Wujek jest na pozór miłym i kulturalnym starszym panem, któremu przez usta nie przechodzą prostackie karciane odzywki. Ale wystarczy, że Artur zacznei swoją obyczajowo-moralną antynowoczesną i antywolnościową rewolucję, a Eugeniusz przeistacza się w dość przerażającego obozowego strażnika (to zostało napisane kilka lat przed eksperymentem Zimbardo!).

I jest jeszcze Edek. Ten, który tak pięknie poprawia spodnie i uwodzi wszystkie panie wokół. Który Arturowi pod koniec pierwszego aktu proponuje "Panie Artku, jakby pan czego potrzebował..." Którego Artur wtedy odpycha, ale niedługo zmieni zdanie: "To nie pachoł, tylko ramię mojego ducha!" I o którym obłudny Eugeniusz powie pod koniec: "Ulegam przemocy, ale w głębi duszy będę nim gardził."

Nie będę streszczać całości, bo "Tango" chyba nadal jest szkolną lekturą obowiązkową. I bezwzględnie powinno nią być.

Zacytuję tylko kilka fragmentów (tekst wg spektaklu, bo nadal nie znalazłam ksiażki), zupełnie innych, niż ten cytat, którego szukałam, bo chciałam napisać zupełnie inną notkę, którą miał zaczynać.

Akt I
Stomil: Czego ty właściwie chcesz? Tradycji?
Artur: Porządku świata.

Akt II
Eleonora (do Artura i Eugeniusza): Co chcecie z nami zrobić?
Eugeniusz (grożąc pozostałym pistoletem): Chcemy wam przywrócić godność, wy upadłe społeczeństwo.
Eleonora: Siłą?
Eugeniusz: Choćby i siłą, skoro nie można inaczej.

Akt III
Artur: Możliwa jest tylko władza! Tylko władza da się stworzyć z niczego! Tylko władza jest, choćby niczego nie było!
(...)
Edek (po zabiciu Artura): Teraz moja kolej. Wy będziecie mnie słuchać.
Stomil: My ciebie?
Edek: A dlaczego nie? Widzieliście, jaki mam cios. Ale nie bójcie się: byle cicho siedzieć,nie podskakiwać, uważać, co mówię, a będzie wam ze mną dobrze, zobaczycie. (...) Tylko posłuch musi być.
Eugeniusz: Won. Ciesz się, że nie wystawiamy ci rachunku.
Edek: Panie Genek! Co to za niegrzeczna mowa?

"Tango" rozgrywa się wokół nas.

Artur w garniturze demonstruje pod teatrem przeciwko nowoczesnej sztuce.

Stomil i Eleonora "jakoś sobie układają życie", bo tak naprawdę niewiele ich obchodzi.

Eugeniusz głaszcze kota i wygłasza kwestie o wyższości moralnej, ale szykuje się już do finałowego tańca z Edkiem.

A Edek już puka do naszych drzwi [---- Ustawa o kontroli publikacji i widowisk].

Save

Zakładki:
...
Blogi, po części zdechłe
Blogroll
Miejsca w necie
Ulubione - artystycznie
Ulubione - filmowo
Ulubione - literacko
Ulubione - muzycznie
Ulubione - naukowo
Ulubione - przyrodniczo
Ulubione - zabawnie
Z tego bloga czyli moje ulubione lub najpopularniejsze notki
Tagi
       

       Copyright