piątek, 29 października 2010
Julianna!

Od ogłoszenia wyników tegorocznego Konkursu Chopinowskiego minął ponad tydzień, a media wciąż miętolą z uporem godnym lepszej sprawy, że jury było be, bo nie dało nagrody ulubieńcowi publiczności. Oczywiście, na powierzchni argumenty są inne, pozornie merytoryczne - w każdym razie w oficjalnych przekazach, bo już w komentarzach pod kolejnymi artykułami wypowiedzi sięgają bruku w postaci teorii spiskowych o ruskich czerwonych rublach oraz Układach, które zapewniły Awdiejewej wygraną. Dziś przeczytałam jeszcze kilka rewelacji: komuś wydało się "podejrzane", że pianistka mieszkała i uczyła się przez jakiś czas w Szwajcarii, a pewien dziennikarz uznał za naganne, że uczestniczyła w kursie, w którym jednym z nauczycieli był przewodniczący jury. Ktoś z forumowiczów obdarzonych trzeźwym umysłem wydobył informację, że mentorski związek laureatki z jurorem trwał bodaj sześć godzin, ktoś inny wyczytał w protokołach konkursu, że akurat przewodniczący nie głosował za Awdiejewą... Ale internauci swoje: spisek, korupcja, jury się nie zna.

Wiadomo, o gustach i tak dalej, ale jakoś nikt nie przypomina, że dziewczyna dostała osobiste nagrody od dwojga najwybitniejszych interpretatorów Chopina w XX wieku: Marthy Argerich i Krystiana Zimmermana. Gdybyż bowiem dyskusja toczyła się wokół tego, że komuś podobał się inny pianista, to wszystko byłoby okej. Osobiście nie znam się na muzyce fortepianowej w stopniu dostatecznym, żeby ocenić różnice pomiędzy wszystkimi świetnymi pianistami, którzy wystąpili w konkursie, poczynając od etapu pierwszego. Mój ojciec miał swoje typy, część z nich odpadła, ale on jest autentycznym melomanem, no i oglądał bardzo dużo występów od samego początku, podczas gdy ja niestety tylko "z doskoku". Ale akurat słyszałam, jak Awdiejewa grała sonatę. Siedziałam przy komputerze u rodziców, tłumacząc książkę albo przygotowując prezentację na zajęcia, a w drugim pokoju oni oglądali konkurs, więc jak zwykle, kiedy u nich byłam, słuchałam sobie pół uchem. I nagle usłyszałam, jak ona zaczęła marsza żałobnego... Przeszłam do telewizora i już tam zostałam, całkowicie zafascynowana. To wykonanie mnie totalnie poraziło, mimo że jest to kawałek Chopina, który znam dobrze i nawet kiedyś usiłowałam grać.

Potem oglądałam, jak grała koncert w finale. Skupiona, ale w jej oczach i oszczędnych gestach było widać, że  nawiązywała autentyczny kontakt z pozostałymi muzykami. Myślę, że nie przypadkiem Antoni Wit uściskał ją po zakończeniu gry - on chyba najlepiej wie, który pianista "dogaduje się" z dyrygentem i orkiestrą... a to przecież ważny atut. Wtedy pomyślałam sobie, że jak znam życie, ta dziewczyna nie dostanie nagrody - nie dlatego, że publiczność ma innych faworytów, Konkurs Chopinowski to szczęśliwie nie audiotele - w sumie to nawet nie wiem, dlaczego tak pomyślałam, może podziałało na mnie malkontenctwo beznadziejnych skądinąd komentatorów telewizyjnych. Werdykt mnie zatem mile zaskoczył.

Przykrym zaskoczeniem były natomiast reakcje mediów, które za jedyny słuszny uznały osąd... internautów na Facebooku i na forach, i zaczęło się ujadanie oraz powoływanie na dość dziwaczne "autorytety". Tymczasem wszyscy znani mi ludzie, którzy muzyką się zajmują zawodowo bądź też autentycznie ją znają i lubią, bardzo chwalą grę Awdiejewej. A czytając komentarze w internecie coraz bardziej odnosze wrażenie, że większości internautów Konkurs Chopinowski wydaje się kolejnym "Idolem" czy "Top Model". I nie ma w tym kraju nikogo, kto by im głośno powiedział, że się mylą.


PS. Cieszy mnie jeszcze taki drobiazg, że na koncercie laureatów pojawiła się para prezydencka i ewidentnie nie zrobiła tego z przymusu, bo wypada. Zawsze lepiej mieć prezydenta, który popiera kulturę wysoką. A wyśmiewaną na forach wpadkę z "armatami w krzakach" uważam za zabawny epizod, zwłaszcza że prezydent natychmiast poprawił to przejęzyczenie - a umiejętność przyznania się do błędu i potraktowania go z humorem to rzadka cecha naszych polityków.

Zakładki:
...
Blogi (i foto) moje
Blogroll
Miejsca w necie
Ulubione - artystycznie
Ulubione - filmowo
Ulubione - literacko
Ulubione - muzycznie
Ulubione - naukowo
Ulubione - przyrodniczo
Ulubione - zabawnie
Z tego bloga czyli moje ulubione lub najpopularniejsze notki
Tagi
       

       Copyright